Opowieści o Carolu: gościnny hulaka
^ powrót ^

To był wuj Carol Lehndorff. Pewnego dnia przyjechał do nas z Królewca taksówką, którą następnie udał się dalej, aż do swoich odległych o 150km włości w Steinort (Sztynorcie). Samo to już było sensacją. Taksówek używało się w mieście, ale nie jeździło się nimi po świecie. To, że coś takiego miało miejsce, było w najwyższym stopniu zdumiewające.

Pewnego dnia wuj Carol, który zawsze miewał wyjątkowe pomysły, zaprosił do siebie wszystkie dzieci Lehndorffów oraz mnie. Postawił tylko jeden warunek: bez dorosłych. [...] Wuj Carol zabawiał nas iście po królewsku, choć byliśmy tylko bandą małych dzieciaków w wieku od 13 do 16 lat. Oznajmił nam, że możemy robić co tylko chcemy, bylebyśmy punktualnie zjawili się na kolację. [...]
Stół w Sztynorcie bywał zastawiany na całej swej długości nie tylko podczas naszej wizyty. Latem wciąż pełno tu było odwiedzających, których wuj Carol spotkał gdzieś wcześniej w czasie swoich podróży i których, o ile przypadli mu do gustu, zaprosił do siebie.
Ci przyjeżdżali potem, kiedy chcieli, czasami nawet wraz z dziećmi i gościli w Sztynorcie całymi tygodniami. Wuj Carol w większości przypadków nie miał pojęcia, kim są. Gdy miewał już tego wszystkiego dosyć, po prostu się wycofywał. Chował się wtedy w swych dwóch małych i zaciemnionych pokojach, gdzie wolno go było odwiedzać tylko od czasu do czasu. Przywilej ten przysługiwał jedynie niektórym chłopcom. Hans Lehndorff opisał kiedyś takie odwiedziny: "Większość czasu leżał w łóżku z binoklami na nosie i coś czytał albo przeglądał monety i ich katalogi. W szafach, między którymi trzeba było się przeciskać, aby dotrzeć do jego łóżka znajdowało się około 280 000 egzemplarzy monet. Był to największy pruski zbiór numizmatyczny tego okresu. Wuj zbierał je przez całe życie, nabywając przy tym ogromnej fachowej wiedzy na temat monetaryzmu. Wciąż też korespondował z różnymi numizmatykami i prawie zawsze jakiś reprezentant tego zawodu, a często nawet kilku, gościło u wuja z wizytą tygodniami lub miesiącami."

z książki Marion von Dönhoff:
Dzieciństwo w Prusach Wschodnich